The Room With No Key
🇬🇧 English version above | 🇵🇱 Wersja polska poniżej
When we decided to move abroad, we had no idea what we were getting ourselves into.
We rented our first room while still in Poland. We paid for a full month in advance. Not really knowing where, how, or what to expect, we just went.
It turned out to be a family home. Our room was upstairs. The first red flag appeared when we asked for a key to the front door and the owner said we would not need one, because there was always someone at home who would open the door for us. It surprised me, but what could we do?
If I remember correctly, our room had a double bed, two large wardrobes, and a small table by the window. Another surprise came when we realised that both wardrobes were already full of the family’s clothes. Our things had to stay in our suitcases on the floor. By then, we already knew we would not stay there for long.
I do not remember the bathroom, but I remember the kitchen. It was very small, and the family was almost always either there or in the living room. I do not really remember what we ate. I know we only went downstairs to boil some water in the kettle. The only thing I remember eating is instant noodles. That was probably all we ate. We did not have much money, so cooking proper meals was not really an option anyway.
The family was kind. I do not remember any conversations with them. I do remember that they were very loud. Every evening they gathered together, and I am not sure what exactly was happening, but the sounds coming from downstairs felt like a party. Loud voices and laughter. I do not remember music, but either way, they were clearly having a good time.
We were not.
The final moment came one night when the family burst into our room without knocking. They made a lot of noise and started searching through the wardrobes. It turned out that the owner’s daughter was pregnant and in labour. They were looking for her hospital bag, which she had apparently kept in our room.
After that night, we both knew it could not go on like this.
We had lived there for only two weeks, even though we had paid for four. That meant losing two weeks of rent. But we were desperate. You cannot live like that.
The question was: how do you rent another room when you do not have a single pound in your pocket, and everyone asks for a deposit and several weeks’ rent in advance?
Dorota🌿
🇵🇱 Wersja polska poniżej
Pokój bez klucza
Kiedy zdecydowaliśmy się wyjechać za granicę, nie mieliśmy pojęcia, na co się piszemy.
Pierwszy pokój wynajęliśmy jeszcze będąc w Polsce. Zapłaciliśmy z góry za cały miesiąc. Nie wiedząc dokładnie gdzie, jak i czego się spodziewać, po prostu pojechaliśmy.
Okazało się, że był to dom rodzinny. Nasz pokój znajdował się na piętrze. Pierwsza czerwona lampka zapaliła się wtedy, gdy zapytaliśmy o klucz do drzwi wejściowych, a właściciel odpowiedział, że nie będzie nam potrzebny, bo w domu zawsze ktoś jest i nam otworzy. Zdziwiło mnie to, ale co mogliśmy zrobić?
Jeśli dobrze pamiętam, w pokoju było podwójne łóżko, dwie duże szafy i mały stolik pod oknem. Kolejne zaskoczenie przyszło szybko — obie szafy były już wypełnione ubraniami tej rodziny. Nasze rzeczy musiały zostać w walizkach, na podłodze. Już wtedy wiedzieliśmy, że długo tam nie zostaniemy.
Nie pamiętam łazienki, za to pamiętam kuchnię. Była bardzo mała, a rodzina niemal cały czas przebywała albo tam, albo w salonie. Nie do końca pamiętam, co jedliśmy. Wiem, że schodziliśmy na dół głównie po to, żeby zagotować wodę w czajniku. Jedyne, co pamiętam, to zupki chińskie. Chyba tylko to jedliśmy. Nie mieliśmy też dużo pieniędzy, więc gotowanie normalnych posiłków i tak nie wchodziło w grę.
Rodzina była miła. Nie pamiętam żadnych rozmów z nimi. Pamiętam za to, że byli bardzo głośni. Każdego wieczora zbierali się razem i nie do końca wiem, co się tam działo, ale dźwięki dochodzące z dołu brzmiały jak impreza. Głośne rozmowy i śmiechy. Nie pamiętam muzyki, ale i tak było tam bardzo głośno.
Nam nie było do śmiechu.
Ostateczny moment przyszedł pewnej nocy, kiedy rodzina weszła do naszego pokoju bez pukania. Zrobili dużo hałasu i zaczęli przeszukiwać szafy. Okazało się, że córka właściciela była w ciąży i właśnie zaczęła rodzić. Szukali torby do szpitala, którą podobno trzymała w naszym pokoju.
Po tej nocy oboje wiedzieliśmy, że tak dalej być nie może.
Mieszkaliśmy tam tylko dwa tygodnie, mimo że zapłaciliśmy za cztery. To oznaczało stratę dwóch tygodni czynszu. Ale byliśmy zdesperowani. Tak nie da się żyć.
Pytanie brzmiało: jak wynająć kolejny pokój, kiedy nie ma się w kieszeni ani jednego funta, a każdy wymaga depozytu i kilku tygodni czynszu z góry?

