An Hour from the Sofa

🇬🇧 English version above | 🇵🇱 Wersja polska poniżej



It is Sunday, firs day of February.

Grey again. Wind again. The forecast says rain, but for now it is just quiet.

I do not like days without a plan. I walk around the house, start things, stop things, waste time doing everything and nothing. Everyone is off today, so we say maybe we should go somewhere. Pack tea, something small for lunch, disappear for a few hours.

Winter in Scotland can be tiring. Mud everywhere. Washing the dogs three times a day. I sit there wondering where to go so that the walk is at least a little pleasant. The easiest option would be to stay under a warm blanket until May.

But there is one place that always changes my mood.

The space there is so big that problems feel smaller. So I packed the thermos with hot tea, we put on every warm layer we own, and we left. It takes about an hour to get there.

Halfway through the drive it started to rain. The sea looked rough. I hesitated for a moment. But we were already on the way.


We parked, took our backpacks, and started walking. The dogs had to stay on the lead most of the time — sheep and high cliffs. The beginning of the path is calm, between hills and very large sheep. I often wonder if sheep also have different breeds. These ones look like giants.

And then we reach my favourite view.

It still surprises me how close this place is to Edinburgh. One moment I am sitting on a comfortable sofa. An hour later I am standing above dramatic cliffs.

The wind is strong, but at least it is not raining. The sound of the waves hitting the rocks is loud and constant. Seagulls circle below us. Looking down is both beautiful and scary. One wrong step, one strong gust of wind, and you realise how small you are.


We keep a safe distance.

It was a good decision to come.

We walked, drank tea from the thermos, and just stood there for a while. The space does something to me. It clears my head.

It was a good decision. A very good one.

We came home after sunset. The days are slowly getting longer. Not by much, but enough.

Some days you do not need a big plan. You just need to leave the house.

Dorota🌿




🇵🇱 Wersja polska poniżej

Godzina od kanapy

Jest niedziela, pierwszy dzień lutego.

Znowu szaro. Znowu wieje. Prognoza zapowiada deszcz, ale na razie jest po prostu cicho.

Nie lubię dni bez planu. Krążę po domu, zaczynam coś, przerywam, marnuję czas, robiąc wszystko i nic. Wszyscy dziś mają wolne, więc mówimy, że może gdzieś pojedziemy. Spakujemy herbatę, coś małego na lunch i znikniemy na kilka godzin.

Zima w Szkocji potrafi zmęczyć. Błoto wszędzie. Mycie psów trzy razy dziennie. Siedzę i zastanawiam się, gdzie pójść, żeby spacer był choć trochę przyjemny. Najłatwiej byłoby zostać pod ciepłą kołdrą do maja.

Ale jest jedno miejsce, które zawsze zmienia mój nastrój.

Przestrzeń tam jest tak ogromna, że problemy wydają się mniejsze. Spakowałam termos z gorącą herbatą, ubraliśmy wszystkie ciepłe warstwy, jakie mamy, i ruszyliśmy. Dojazd zajmuje około godziny.

W połowie drogi zaczęło padać. Morze wyglądało na wzburzone. Przez chwilę się zawahałam. Ale byliśmy już w drodze.

Zaparkowaliśmy, wzięliśmy plecaki i ruszyliśmy. Psy przez większość czasu musiały być na smyczy — owce i wysokie klify. Początek trasy jest spokojny, między wzgórzami i bardzo dużymi owcami. Często zastanawiam się, czy owce też mają różne rasy. Te wyglądają jak giganty.

I wtedy dochodzimy do mojego ulubionego widoku.

Wciąż zaskakuje mnie, jak blisko to miejsce jest od Edynburga. W jednej chwili siedzę na wygodnej kanapie. Godzinę później stoję nad surowymi klifami.

Wiatr jest silny, ale przynajmniej nie pada. Dźwięk fal uderzających o skały jest głośny i stały. Mewy krążą poniżej. Spojrzenie w dół jest jednocześnie piękne i trochę przerażające. Jeden zły krok, jeden mocniejszy podmuch wiatru i nagle czujesz, jak bardzo jesteś mała.

Trzymamy bezpieczną odległość.

To była dobra decyzja, żeby tu przyjechać.

Spacerowaliśmy, piliśmy herbatę z termosu i po prostu staliśmy tam przez chwilę. Ta przestrzeń coś ze mną robi. Czyści głowę.

To była dobra decyzja. Bardzo dobra.

Wróciliśmy do domu po zachodzie słońca. Dni powoli robią się dłuższe. Niewiele, ale wystarczająco.

Niektóre dni nie potrzebują wielkiego planu.

Wystarczy wyjść z domu.

Next
Next

Five in the Morning